Fakty Jebać fałsz
6
watermark logo
Advertisement will close in (10)
Ads

NOP - Poszczepienne porażenie mózgowe - DTP (błonica, tężec, krztusiec), Polio - Historia Mariusza |

86 Wyświetleń

Mariusz urodził się jako zdrowe dziecko. W wieku 5 miesięcy (a był to 1989 rok) otrzymał 2 dawkę szczepionki Di-Per-Te i polio w wyniku których doznał porażenia mózgowego 4-kończynowego i paraliżu. Dzisiaj Mariusz ma 28 lat i jest osobą niepełnosprawną, wymagającą ciągłej opieki. W wieku 10-miesięcy lekarz neurolog wydała opinię, że Mariusz będzie osobą leżącą całe życie, żywą roślinką. Mama Mariusza wychowuje swojego syna od urodzenia sama, poświęciła mu całe swoje życie i pomimo, że nie są zamożnymi ludźmi starała się i nadal stara zapewnić synowi godne warunki do życia, jak również zapewnić mu różne możliwe rehabilitacje.
W 2012 roku, po 13 latach od powikłania poszczepiennego, matka Mariusza wywalczyła dla syna odszkodowanie (zadośćuczynienie) w wysokości 80.000 zł + odsetki, czyli 127.000 zł. Za pieniądze z odszkodowania Mariusz kupił mały drewniany domek na wsi, do remontu, który jednak może stracić ……. Wszystko – jak twierdzą – z winy mecenas, która prowadziła ich sprawę o odszkodowanie. Kobieta rzekomo nie otrzymała wynagrodzenia i podała Mariusza do sądu. I co warto zauważyć, gdy wiedziała, że jej klient wygra pokaźne odszkodowanie, wprowadziła aneks do umowy, podwyższając prowizję dla siebie…… Obecnie komornik potrąca część renty Mariusza na rzecz spłaty długu.

„Jestem niepełnosprawnym 27-latkiem, który już ma dość życia. Ukończyłem liceum oraz szkołę policealną, od 4 lat szukam pracy, ale bez skutku. Ja nie chcę być darmozjadem, też mam potrzeby, pragnienia itp., a renta jest na opłaty. Bardzo proszę o pomoc” - napisał do naszej redakcji chłopak.
- Mariusz to jeden przypadek na dziesięć tysięcy. Kiedy zaczęłam to drążyć, okazało się, że bardzo dobrze wiedzieli, że są powikłania. W szczepionkach była rtęć. Na tę chorobę chorowało bardzo dużo dzieci. Wdrożyli szczepionkę i w pewien sposób to zahamowali, ale są też powikłania i trafiło akurat na Mariusza - opowiada Ewa Pakuła, która dzisiaj samotnie opiekuje się synem.
Była ławnikiem w sądzie, pracowała wcześniej w FSM i Magneti Marelli, ale zwolniono ją po dwudziestu latach pracy. Na szczęście udało jej się przejść na wcześniejszą emeryturę. - Coś mnie natchnęło 6 grudnia. Poszłam do ZUS-u. Okazało się, że od 1 stycznia zmieniały się przepisy i wiek był ograniczony. Nie załapałabym się - mówi. Trudniej było załatwić rentę dla Mariusza. Komisja początkowo przyznała ją chłopakowi na... trzy lata, a dopiero po interwencji matki bezterminowo.
Mariusz, tak jak inne dzieci, skończył szkołę podstawową, gimnazjum, a potem technikum informatyczne. Dwa razy podchodził też do matury. Niestety, nieudanie.
- Miał egzamin przedłużony o pół godziny. Zdawał z nauczycielem wspomagającym. Miał on przekazać Mariuszowi pytania, a Mariusz jemu odpowiedzi, by wszystko zapisał. Zdawał dwa razy. Nie udało się. Walczyłam z OKE i MEN. Pytałam ich, czy wiedzą, co to jest porażenie mózgowe. Odpowiedzieli, że nie. Więc o czym miałam z nimi rozmawiać - rozkłada ręce mama Mariusza.
Umiejętności nabyte w szkole i poza nią jednak pozostały. Dzisiaj chłopak szuka pracy. Na razie, niestety, bezskutecznie. Jest w kontakcie z Wojewódzkim Urzędem Pracy. Na pytanie, co chciałby robić, odpowiada bez wahania: Projektować mieszkania. Ale wiem, że nie mam kursów, więc nie mogę.
- Mariusz jest odpowiedzialny. Zna się na komputerze. Tworzy szablony stron internetowych. Montował filmy z wesel. Pracował też w Radiu Miłym Sercu jako dźwiękowiec i operator komputerów. Zaprojektował też naszą łazienkę - opowiada pani Ewa. - To on nauczył mnie obsługi komputera i komórki. Teraz ma telefon dotykowy i wszystko umie, a ja nie umiem - uśmiecha się kobieta. - Robię błędy, bo czasami mi ręka pójdzie nie tak - przyznaje Mariusz. Oprócz braku pracy dużym problemem dla niego jest też brak kontaktu z rówieśnikami. Może się z nimi kontaktować jedynie przez internet, bo nie ma ośrodka, w którym mógłby przebywać. Takich osób jak Mariusz nie przyjmują też już warsztaty terapii zajęciowej. Na szczęście odwiedzają go sąsiedzi czy podopieczni OHP, których pomoc załatwiła pani Basia z punktu MOPS-u w pobliskim Łośniu.
Oprócz komputerów chłopak ma jeszcze jedną pasję - samochody. Na podwórku stoi seicento, którym pani Beata jeździ po zakupy. Jest też większy samochód, którym podróżował i Mariusz. Niestety, uległ awarii.
- Kiedyś nim jeździliśmy, ale teraz trzeba robić cały układ kierowniczy. Nie stać nas. Muszę mieć samochód przede wszystkim bezpieczny - podkreśla matka Mariusza.

Pokaż więcej
0 Komentarze sort Sortuj wg

Następne wyżej